Victoria zabrała dłoń z przedramienia męża.

Zatrzymał się przed modną restauracją, zdjął marynarkę, rozluźnił krawat. Słońce przypiekało mimo późno popołudniowej, marcowej pory. Santos był zgrzany, zmęczony, zniechęcony. Ostatnie cztery godziny spędził, krążąc po dzielnicy, przepytując właścicieli klubów, barmanów, pokazując zdjęcia ofiary, szukając kogoś, kto coś widział.
Na twarz sprzedawcy powrócił wyraz samozadowolenia
- Milordzie, karcenie na zapas jest wysoce niestosowne. I niesprawiedliwe.
- Jesteś ranny - powiedziała stanowczym tonem, ucinając wszelką dyskusję. - Nie wiem, jakie masz obrażenia, więc jeśli jesteś w stanie dojść z moją pomocą do samochodu, zawiozę cię do szpitala. Jeśli nie, będę musiała zadzwonić po karetkę.
bardzo go drażniły ciągłe uwagi panny Gallant na temat jego planów małżeńskich. Powinien
- Dam sobie radę - zapewniła.
Zatrzymała się.
- Tędy do łóżka? - spytała.
- Będę na zewnątrz - odparł Santos i już otwierał drzwi, gdy ktoś zawołał go po imieniu.
Nic dziwnego, że Robert nie chciał z nim rozmawiać na ten temat. Wszyscy znali jego
- Jesteś pewna? Nie widzę jego twarzy.
Rose zerknęła płochliwie na zadrukowaną płachtę, która chroniła ją przed wzrokiem
I chłopak rzeczywiście pilnował, Santos o tym wiedział. Większość jego kumpli, Harcerzyka nie wyłączając, żyła na ulicy. Część, jak Santos, pozbawiona opieki dorosłych, wymykała się z domów i łazikowała po nocach. Grupa to rozrastała się, to znowu topniała. Ktoś się przyłączał, po kilku dniach znikał, wracał do domu albo lądował w pogotowiu dla niepełnoletnich. Tylko Santos i paru innych stanowili od samego początku jej niezmienny trzon.
stries nie mogła zaoferować mu niczego interesującego.

ożenisz. Jamais.

- Zadzwonię do pani jutro.
- Nadal mnie lubisz.
- Nieprawda. A dzięki komu zostaniesz lady Kilcairn? Na pewno nie dzięki pannie

kać, żeby...

- Sinclairze, muszę ci coś powiedzieć - zaczęła
dociekać prawdy.
– Mieliśmy się spotkać w moim biurze godzinę temu i zadzwonić

Hope znała takie miejsca w Dzielnicy Francuskiej, gdzie mogła znaleźć wszystko, o czym marzyła. W których mogła zaspokoić swoje mroczne pożądania. Miejsca, które z pozoru nie różniły się niczym od normalnych barów, sklepów, klubów, gdzie przewijały się tłumy turystów, nie podejrzewających nawet, co dzieje się na zapleczu.

problemy to jak z kimś jest coś nie tak, ja to
do limuzyny.
na zimne. Nie wszyscy mają w stosunku do nich dobre